czwartek, 6 kwietnia 2017

Martin Vopěnka: Podróżowanie z Beniaminem


Martin Vopěnka: Podróżowanie z Beniaminem
Wydawnictwo Dowody Na Istnienie 2016

Martin Vopěnka stawia nam przed oczy Dawida - młodego mężczyznę, który w tragicznym wypadku traci żonę i zostaje na świecie tylko z kilkuletnim synem. Z jednej strony czuje ulgę; jego żona chorowała psychicznie i życie z nią było nieznośnym ciężarem. Z drugiej strony jednak - staje przed pytaniem: co dalej? Stopniowo zaczyna pytać sam siebie o sens życia, o istnienie Boga, o kierunek, jaki powinien nadać swojemu dalszemu życiu. Bardzo angażuje się w relację z synem Beniaminem - relację, która do tej pory nie należała do najbliższych. To pierwszy paradoks zawarty w tej książce: dzięki śmierci matki, syn odzyskuje ojca.

Krótko po pogrzebie Dawid decyduje się zabrać Beniamina w podróż. Zostawia dobrze prosperującą firmę w rękach asystentki, zawiadamia rodziców i teściów o wyjeździe, i wyruszają we dwóch przed siebie. Mijają kolejne dni, ojciec z synem zatrzymują się w kolejnych hotelach lub campingach, syn poznaje nowych ludzi, a ojciec - nowe burdele. Mimo pozornego szczęścia i beztroski Dawida wciąż nurtują wewnętrzne rozterki. Usiłuje przekazać synowi wartości; w niektóre sam nie wierzy, ale chyba chciałby wierzyć czystą, chłopięcą wiarą i ufnością. Tęsknota za wiarą w Boga ściera się w jego wnętrzu z racjonalną, chłodną kalkulacją, a to nieustanne ścieranie powoduje napięcie. I można uznać, że to właśnie owo napięcie jest w dużej mierze powodem tej podróży. W gruncie rzeczy Dawid po omacku próbuje też odnaleźć sam siebie, choć nie zdaje sobie sprawy, że jest celem swojej własnej wędrówki.

Ojciec z synem zapuszczają się coraz dalej od Czech, a jednak Dawid jest nienasycony, coś gna go dalej i dalej. Dąży do stanu zagubienia, do odnalezienia prawdziwego Nieznanego. Ma cel, choć sam do końca nie potrafi go określić. Choć formalnie jest dorosłym mężczyzną i ma własnego
syna, to jednak podczas tej podróży zachowuje się niejednokrotnie jak mały chłopiec. Cofa się w czasie, by móc prawdziwie dojrzeć. Nie wie jeszcze, jak głęboko pozwoli mu się cofnąć pewne wydarzenie... i w jak niezwykły sposób przeżyje coś, co można nazwać powtórnymi narodzinami.

Nie można znaleźć w tej książce łatwych odpowiedzi ani oczywistych rozwiązań. A jednak na głębszym poziomie, do którego czytelnik zbliża się z każdą kolejną stronicą zmierzającą ku końcowi, odpowiedź nadchodzi. Dawid przeżywa momenty najdotkliwsze w całej swojej dotychczasowej egzystencji, a jednocześnie to one właśnie przynoszą mu olśnienia dotyczące nurtujących go pytań. Wraz z odzyskiwaniem siebie, zmierza do dojrzałego ojcostwa, ale i do dojrzałego bycia synem własnego ojca. Refleksji o ojcostwie, synostwie, rodzinnych relacjach między mężczyznami można by tu snuć bardzo wiele. Dzięki tej podróży bowiem, zmienia się także stosunek Dawida do jego własnego ojca. Wszystko układa się w logiczną, spójną całość.

Książka napisana wartkim językiem, pełna zaskakujących zwrotów akcji, a zarazem dogłębnie ukazująca miłość ojca do syna (i syna do ojca). Ta miłość przejmuje stery. Dawid od pewnego, bardzo konkretnego momentu, już nie kieruje się własnym interesem (bardziej i mniej dosłownie pojętym), ale do podejmowania dalszych działań motywuje go gorąca i głęboka miłość do Beniamina. Taka, która jest w stanie znieść wszystko.

Oto mamy więc kolejny wymiar tej powieści: obraz miłości, która z egoistycznej i krótkowzrocznej zmienia się z czasem w głęboką i zdeterminowaną. Okazuje się, że tylko taka może nadać życiu sens.

czwartek, 9 marca 2017

"Pod śniegiem" - Petra Soukupová

Śnieg wygląda pięknie. Biało, gładko, idealnie. Jednak gdy nieco się w nim pogrzebie, odkryć można czarne plamy brudu, schowane pod białą pierzynką. Tak właśnie jest w powieści "Pod śniegiem", której bohaterami są członkowie pewnej czeskiej rodziny. Trzy dorosłe siostry, ich małe dzieci oraz ich podstarzali rodzice gromadzą się na urodzinach taty. Pozornie wszystko wygląda pięknie, jak wierzchnia warstwa lśniącego czystego śniegu - ale to tylko pozory, bo gdy się nieco pogrzebie...

Soukupová genialnie odtwarza skomplikowane relacje siostrzane oraz rodzicielsko-córczyne i małżeńskie. Każda z postaci ma mocno zarysowaną osobowość, inne życie, inne problemy, każda jest zarażona egoizmem, brakiem poczucia bezpieczeństwa i poczuciem pustki. A zarazem każda z nich tęskni, choć może nie w pełni jest tego świadoma, do bliskości, miłości, zaufania, bezpieczeństwa.

Na bliskość i zaufanie nie pozwalają sobie jednak. Zbyt wielkie ryzyko zranienia. Pozostaje odgrywać swoją rolę, przetrwać rodzinne spotkanie z przyklejonym uśmiechem i myśląc swoje, wrócić po straconym weekendzie do swojego zwykłego życia.

Dramat ukryty pod płaszczem zwyczajności, opisany bardzo prostym, wyrazistym językiem. Trudno się oderwać od lektury. Bardzo dobra książka, choć przyznać trzeba, że naprawdę dołująca.

wtorek, 7 marca 2017

Czeskie popołudnie 11.03.2017

11 marca (w sobotę) zapraszamy na czeskie popołudnie we Mediatece. W programie spotkania, rozmowy i pokaz filmu.

Program:
15:35 – 15:50 – Młodzi wrocławscy bohemiści (SKN Bohemistów UWr)
15:55 – 16:45 – Jak kochają nas Czesi? (ze Zdenkiem Cagašem rozmawiają wrocławscy bohemiści)
16:55 – 17:35 – Gigant znany i nie: o Josefie Škvoreckim i Egonie Hostovskim – rozmowa Tomasza Grabińskiego z Andrzejem Jagodzińskim
17:45 – 18:00 – projekcja filmu "Śmierć pana Baltazara" (reż. Jiří Menzel)

Podczas imprezy będzie można zaopatrzyć się w czeskie nowości książkowe od wydawnictw: Książkowe Klimaty, Stara Szkoła, Dowody na Istnienie, Afera i Amaltea.

środa, 1 marca 2017

Bohumil Hrabal: Zbyt głośna samotność

Pisać recenzje książek Hrabala, to jak pisać recenzje piątej symfonii Beethovena albo polonezów Chopina. O ile jednak w przypadku muzyki da się jeszcze coś powiedzieć przynajmniej o wykonawcy, o tyle w przypadku recenzji książki nie da się już wycisnąć nic.

Bardzo przejmująca książka o samotności i o tym, jak ciasno można z jej powodu zamknąć się we własnym świecie.

czwartek, 16 lutego 2017

Petr Šabach: Masłem do dołu

Przepiękny jest ten lekki humor, ten styl pisania niby to poważnie, a jednak z humorem lub ironią - o sprawach tak błahych, że aż niemal nie wartych opowiadania. Okazuje się po raz kolejny, że sprawy błahe, codzienne, zwykle niełatwe lub nużące nas swą powtarzalnością, potrafią być zabawne. Ale do tego trzeba... być czeskim pisarzem.

Petr Šabach w "Masłem do dołu" opisuje krótki etap z życia dojrzałego mężczyzny, wcielając się w rolę narratora. Poznajemy codzienność bohatera, jego zwyczaje, rodzinę, przyjaciół, zawód, problemy. Wszystko jest tak zwyczajne, że właściwie nie ma o czym opowiadać. I w tym tkwi cały czar tej książki. Arnoštowi, głównemu bohaterowi, dni płyną leniwie i spokojnie. Ma on swoją pasję - swój antykwariat, ma rodzinę czyli córkę, zięcia (którego nie cierpi) i ukochanego wnuczka, ma też druha o imieniu Evžen, z którym spędza liczne popołudnia i wieczory w knajpce o przewrotnej nazwie "Cisza".

Książka, przy której można wybuchnąć śmiechem niejeden raz, a jednak niesie ze sobą spory ładunek nostalgii.
Czeski humor. To jest to.

piątek, 27 stycznia 2017

Marek Šindelka: "Zostańcie z nami"

Šindelka pisze mocno, dogłębnie, przejmująco o ludziach tak zwyczajnych, że gdyby nie jego książka, pewnie nigdy byśmy na nich nie zwrócili uwagi. Mógłby równie dobrze napisać o każdym z nas, a przynajmniej o większości. Z jego prozy przebija nuda życia i próby radzenia sobie z nią - tak różne, jak różni bywają ludzie. Jedno jest pewne: bohaterowie jego opowiadań żyją na granicy snu i jawy; łakną sensu, treści i głębi życia, ale ich nie znajdują. Zadowalają się więc półśrodkami, substytutami autentyczności, błahostkami i fantazjami. Šindelka pisze o ludziach przegranych w sposób tak zaskakujący, nieoczywisty i nieprzewidywalny, że każde przerwanie lektury (bo akurat trzeba wysiąść z tramwaju lub wykonać inną, równie szarobanalną czynność) jest przykrością i chce się jak najszybciej do niej (lektury) wrócić.

Mimo takiej, a nie innej tematyki, te opowiadania nie są dołujące, depresyjne. Šindelka jest bystrym, trzeźwo patrzącym na rzeczywistość obserwatorem. Jego styl jest prosty, treściwy, nie ma tu ani jednego zbędnego słowa. Wydawało mi się, że opowiadanie jako forma literacka trochę straciło ostatnimi laty na wartości, może odejdzie do lamusa, ale Marek Šindelka (rocznik 1984) dowodzi, że wręcz przeciwnie. Krótkie formy mają się świetnie... przynajmniej w Czechach.

sobota, 21 stycznia 2017

Škvorecký w Dwójce

W audycji "To się czyta" usłyszymy fragmenty książki "Przypadki inżyniera ludzkich dusz". Czyta Sławomir Orzechowski.

Na audycję zapraszamy od poniedziałku do piątku (23-27.01) w godz. 9.45-10.00. Program przygotowała Elżbieta Łukomska.

"Przypadki inżyniera ludzkich dusz" to opowieść o pięćdziesięciu latach totalitaryzmów w naszej części Europy - napisana bez patosu, z humorem, ironicznym dystansem i autoironią. Tak, jak potrafią Czesi - Hrabal, Kundera, Filip czy właśnie Josef Škvorecký. To najważniejsza powieść tego autora, jego arcydzieło. Zabawne anegdoty i dramatyczne historie, pierwsze młodzieńcze miłości i pierwsze spotkania ze śmiercią, żart i groza, "absurdalny teatr świata". A wszystko to, w drobnych epizodach, połączonych ze sobą metodą montażu filmowego, tworzy niezwykły kolaż literacki i panoramę ludzkich losów. Choć powieść powstała przed trzydziestu laty, jej przesłanie jest (niestety) wciąż aktualne. Bo jak mówi narrator: "Świństwa powtarzają się w wariantach, których schematy są do siebie zawstydzająco podobne. Ab initio orbis terrarum".
Książkę przełożył Andrzej Jagodziński.